Fed kończy 100 lat; z każdym kryzysem silniejszy

Fed kończy 100 lat; z każdym kryzysem silniejszy

Amerykańska Rezerwa Federalna (Fed) kończy w poniedziałek 100 lat. Prestiż i siła banku centralnego USA rosły z kryzysami, a zwłaszcza po katastrofalnej polityce monetarnej lat 70. – mówi PAP ekspert Rady Stosunków Zagranicznych (CFR) Sebastian Mollaby.

Fed

Obrady Fed
fot.Jim Lo Scalzo/PAP/EPA

Fed (z ang. Federal Reserve), najpotężniejsza instytucja finansowa na świecie, powstał na mocy ustawy o rezerwach federalnych podpisanej przez prezydenta Woodrowa Wilsona 23 grudnia 1913 r. Jej twórcom przyświecał cel, by bank centralny zapobiegał częstym wówczas kryzysom bankowym, spośród których najbardziej dotkliwa była panika w 1907 roku, gdy po krachu na nowojorskiej giełdzie kilka instytucji finansowych ogłosiło bankructwo, a ludzie w całym kraju wycofywali z banków oszczędności.

 

Do zadań Fed należy przede wszystkim nadzór nad wszystkimi bankami w USA i prowadzenie polityki pieniężnej m.in. poprzez ustalanie stóp procentowych. Fed ma monopol na emisję pieniądza w największej gospodarce świata.

 

PAP: Czego uczy 100-letnia historia Fed, jeśli chodzi o obecne i przyszłe wyzwania?

 

Sebastian Mallaby: Pierwszą nauką, jaką wyciągam z historii Fed, jest to, że mody w bankowości centralnej zmieniają się dość często. Kiedy liderzy Fed ogłaszają, że odkryli jakiś najlepszy sposób na prowadzenie polityki monetarnej, to trzeba pamiętać, że już to mówili w przeszłości i zmieniali zdanie. Jest w tym mniej nauki niż zazwyczaj utrzymują.

 

Zmieniają się też mody na to, jak Fed komunikuje się z opinią publiczną i rynkami. Do 1994 r. Fed wierzył w poufność. Myślano, że dzięki temu polityka monetarna będzie skuteczniejsza. Na początku 1994 r. po raz pierwszy Fed ogłosił zmiany stóp procentowych. Komunikacja była coraz większa, aż dochodzimy do momentu, że komunikujemy o przyszłych intencjach Fed, wierząc, że to może odnieść tak silny skutek, jak samo zmienianie stóp. To błąd.

 

PAP: Dlaczego?

 

S.M.: Bo tymczasem możesz zmienić zdanie. Chcę też podkreślić, że od czasów Paula Volckera (szef Fed w latach 1979-87) wierzymy w wielką siłę banków centralnych, zakładając, że tak było zawsze. Ale wcześniej panował pogląd, że od banków centralnych znacznie silniejsze jest ministerstwo finansów i polityka budżetowa.

 

PAP: Jak zmieniało się postrzeganie Fed przez opinię publiczną?

 

S.M.: Użyję analogii do amerykańskiego systemu politycznego. Możliwości prezydenta USA zależą od poczucia, czy w kraju jest kryzys. Jeśli tak, to prezydent otrzyma mandat Kongresu na podjęcie dramatycznych kroków. Jak nie ma poczucia kryzysu, to prezydent często jest blokowany i bezsilny. To było widać po zamachach z 11 września. To samo dotyczy banków centralnych. Do 1979 r. nie było powszechnej zgody, że inflacja naprawdę jest taka straszna. Ale gdy stała się zbyt kosztowna, pozwolono Fed na dwie recesje w celu jej obniżenia.

 

PAP: To właśnie stało się w 1979 roku?

 

S.M.: Tak. Pierwsze lata (rządów) Volckera cechowała podwójna, głęboka recesja, jedna za drugą, i wzrost do dwucyfrowego bezrobocia. Inflacja była tak wysoka i tak szkodliwa, że politycznie było możliwe nałożenie ich kosztów na kraj, by doprowadzić do spadku inflacji. To zadziałało, a ponadto wywołało boom gospodarczy od połowy lat 80. przez lata 90. Ludzie byli za to wdzięczni bankowi centralnemu. Zaczęto utożsamiać Fed z dobrobytem. Powstał polityczny status Volckera, a następnie Alana Greenspana (kierował Fed w latach 1987-2004). Prestiż Fed opiera się więc na katastrofalnej polityce monetarnej lat 70.

 

PAP: Czy oczekuje pan, że Fed będzie stawał się jeszcze silniejszy, zważywszy na polityczny impas w Kongresie?

 

S.M.: To dobre pytanie, bo od lat 70. polityczny proces jest coraz bardziej skomplikowany, a budżety coraz trudniej kontrolować. Myślę, że zaburzenia w pracy Kongresu bezpośrednio wpływają na prestiż Fed. Im gorzej wygląda Kongres, tym lepiej wygląda Fed. Ale nie myślę, by impas w Kongresie pogłębił się w ciągu 10 lat, bo już jest bardzo źle.

 

PAP: Centralni bankierzy są dziś wysoko oceniani, jak 100 lat temu. Czy mimo dobrych intencji mogą popełnić błędy tak dramatyczne, jak ich poprzednicy, którzy przyspieszyli wybuch wielkiej depresji?

 

S.M.: Dziś mamy wielki eksperyment Fed w postaci luzowania ilościowego (z ang. quantitative easing QE, czyli zasilania gospodarki tanim pieniądzem – PAP)). Szanuję tych, którzy martwią się, że tworzymy nową bańkę finansową. Ale moim zdaniem wychodzenie z QE będzie tak zarządzane, że nie wywoła to złych konsekwencji, a już na pewno nie takie, jak katastrofa w okresie międzywojennym.

 

PAP: A jak ocenia pan rolę Fed w ostatnim kryzysie?

 

S.M.: Fed nie podniósł wystarczająco wysoko stóp procentowych. Ale w latach 2005-6 na świecie panowała zgoda, że kluczowa znaczenie ma inflacja. Panowało przekonanie, że jeśli Fed jest w stanie zapewnić inflację cen konsumpcyjnych na poziomie 2 proc. rocznie, to robi co do niego należy. Jeśli więc chcesz krytykować Fed, to miej świadomość, że krytykujesz konsensus, jaki wówczas obowiązywał od Nowej Zelandii po USA i Europę. Jest też drugi zarzut, że Fed powinien był lepiej regulować kredyty hipoteczne. To prawda, ale trudno znaleźć innego regulatora, który robiłby to lepiej.

 

PAP: Czy Fed wyciągnął naukę?

 

S.M.: Myślę, że tak. Tam jest wielu mądrych ludzi, którzy zgłębiają kryzys. Historia jednak podpowiada, że mniej więcej co 10 lat mamy kryzysy. Byłbym zdziwiony, gdyby to się zmieniło.

 

Sebastian Mollaby, zanim związał się z CFR, był kilkanaście lat dziennikarzem tygodnika „Economist”. Jest autorem książek, w tym nagradzanej „More Money than God” (2010). Regularnie publikuje w „Financial Times”, „New York Times” i „Wall Street Journal”. (PAP)

Categories: Ameryka, Wywiady

Comments

  1. Niezalezny
    Niezalezny 24 grudnia, 2013, 15:56

    Nalezy dodac ze CFR i FED maja tych samych Ojcow ktorych wyznaczyl Col Mendell House, byly doradca Prez. Woodrow Wilson. To wlasnie jego „pomysl” stworzenie centralnego banku i Globalnego rzadu. Paul Walburg, pierwszy „chairman” FED wlasnie to rozpoczal oficjalnie w roku 1913 po spotkaniu na Jackyll Island w roku 1910 kiedy to „wpadli” na pomysl utworzenia tego banku. Od tego czasu wszystko jedno jaka mamy administracje, demokratyczna, czy tez republikanska to rzad USA podaza do centralizacji rzadu globalnego i banku swiatowego.
    http://www.wicipolskie.org

    Reply this comment
  2. Rysiu
    Rysiu 25 grudnia, 2013, 20:16

    Ach, nasz „niezalezny”, czyli polmozgowiec z roda korwin-mika. Ten rodzaj idiotow, z jakis wykopalisk czy innych skamienialosci, „wyczytali” ze bedzie wszystko fajnie, jak nie bedzie NIC – czyli „kazdy sobie, rzepke skrobie”. Szkoda tylko, ze taki rodzaj idiotow nigdy nie zrozumie, ze on sam wychowany i potrzymywany przez to samo PANSTWO, dajace mu nawet dostep do Internetu, telefonu, TV czy nawet radia, pozwala mu rowniez na krytyke… Taki rodzaj, jak „niezalezny”, nigdy nie zrozumie, ze bez tego opiekunczego panstwa, nick „niezalezny” nigdy by nie zaistnial, no coz. Wesolych Swiat.

    Reply this comment
    • dorC
      dorC 25 grudnia, 2013, 20:53

      Rysiu co miales na mysli piszac „z roda korwin-mika”.Zreszta o co ci chodzi? Forma dosc obszerna ale tresc znikoma.Szczekanie dla samego halasu?

      Reply this comment
  3. zszokowany
    zszokowany 26 grudnia, 2013, 08:14

    Zadna niespodzianka. Rysiu tylko szczekac potrafi. Zero znajomosci kazdego tematu, w ktorym zabiera glos. Wszelka dyskusja z tym typem jest niemozliwa.

    Reply this comment
  4. Rysiu
    Rysiu 26 grudnia, 2013, 10:00

    LoL.
    To jest wlasnie problem solving jakim borykaja sie nice do inform wane typy – w obliczu faktow, says a tylko ujadanie psow. No coz…

    Reply this comment
    • dorC
      dorC 26 grudnia, 2013, 15:45

      Pieknie napisane Rysiu.Pieknie i tresciwie.No coz…….a karawana jedzie dalej.Od nowego roku postanawiam byc typem inform wanym-w obliczu faktow jak ty Rysiu.No coz…………

      Reply this comment
      • Rysiu
        Rysiu 26 grudnia, 2013, 16:22

        LOL, Dork.
        To bedzie w twoim wypadku dosc trudne, umiejetnosc przyswajania faktow jest przeciwnoscia utopii, jaka karmi Korwin_Mikke swoich wyznawcow. No coz…

        Reply this comment
        • dorC
          dorC 26 grudnia, 2013, 16:34

          Swieta racja umiejetnosc przyswajania faktow jast przeciwnoscia utopi.No coz…..rece opadaja i gadac sie nie chce do takiego indywidum jak ty Rysiu.No coz…

          Reply this comment
          • Rysiu
            Rysiu 26 grudnia, 2013, 16:38

            LOL.
            Wolny kraj I nikt cie nie zmusza.

          • dorC
            dorC 26 grudnia, 2013, 21:37

            Wolny kraj? To dopiero utopia!!

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*