Demokraci w Senacie przestaną blokować debatę ws. umów handlowych

fot.Jim Lo Scalzo/EPA

fot.Jim Lo Scalzo/EPA

Demokraci w Senacie osiągnęli w środę porozumienie, zapowiadając, że nie będą już blokować rozpoczęcia formalnej debaty ws. projektu ustawy o tzw. szybkiej ścieżce uchwalania dwóch umów handlowych, które rząd USA negocjuje z krajami Azji i Pacyfiku oraz z UE.

Do porozumienia doszło nazajutrz po tym, jak Demokraci wprawili w zażenowanie prezydenta Baracka Obamę, blokując debatę w sprawie negocjacji handlowych, które Obama uważa za jeden z priorytetów swego drugiego mandatu w Białym Domu.

Tylko jeden senator Partii Demokratycznej, Tom Carpe, głosował wraz z Republikanami by zakończyć obstrukcję parlamentarną, prowadzoną przez niechętnych negocjacjom handlowym Demokratom. Potrzebne było do tego 60 głosów w 100-osobowym Senacie, tymczasem za przerwaniem obstrukcji zagłosowało tylko 52.

Jeszcze we wtorek wieczorem Obama zaprosił do Białego Domu grupę parlamentarzystów, by przekonać ich do zmiany stanowiska. Jak poinformowała agencja AP, w środę kilkunastu senatorów Demokratów zapowiedziało, że nie będą już blokować debaty. Nie oznacza to jednak, że Obama może być już pewny, że Senat przyjmie ustawę o tzw. szybkiej ścieżce aprobaty umów handlowych, o co prezydent apeluje od ponad roku. Przyjęcie tej ustawy dałoby administracji znacznie większe pole manewru w negocjacjach z partnerami. Po ich zakończeniu Kongres mógłby zaaprobować lub odrzucić umowy, ale nie mógłby wnosić do nich poprawek.

Oczekuje się, że głosowanie w sprawie szybkiej ścieżki odbędzie się już w przyszłym tygodniu.

Jak będą głosować Demokraci nie jest pewne. Większość z nich podziela bowiem obawy związków zawodowych, że umowy handlowe, a zwłaszcza liberalizacja handlu z Azją, są zagrożeniem dla krajowej produkcji. Wskazują, że amerykański sektor przemysłowy stracił 5 mln miejsc pracy od 1994 roku. Przeciwna ustawie jest m.in. wpływowa lewicowa senator Elizabeth Warren. Kilka dni temu Obama zarzucił Warren, że jest „słabo poinformowana”, a jej sprzeciw wobec negocjacji handlowych jest „umotywowany politycznie”. Ale tymi słowami jeszcze bardziej poróżnił się z Demokratami.

Kilku Demokratów w Senacie zapewnia, że jest skłonnych poprzeć ustawę o „szybkiej ścieżce”, o ile Republikanie poprą federalny fundusz pomocowy dla pracowników, którzy ucierpieliby na umowie handlowej (np. z powodu przeniesienia produkcji do Azji). Część domaga się też, by przyjąć zapisy umożliwiające karanie partnerów handlowych USA, którzy „manipulują walutami” poprzez sztuczne utrzymywanie niskiego kursu wymiany z dolarem, tak by uczynić swój eksport bardziej opłacalnym.

Administracja USA prowadzi obecnie negocjacje dotyczące dwóch dużych umów handlowych. Jedna to Transatlantycki Układ o Wolnym Handlu i Inwestycjach z Unią Europejską (TTIP), a druga, znacznie bardziej zaawansowana, to Układ Transpacyficzny (tzw. TPP), który obejmuje (poza USA) 11 krajów Azji i Pacyfiku – Australię, Brunei, Kanadę, Chile, Japonię, Malezję, Meksyk, Nową Zelandię, Peru, Singapur i Wietnam. Układ nie obejmuje Chin.

Republikanie, którzy tradycyjnie są partią bardziej prorynkową, opowiadają się za umowami handlowymi. Zarówno administracja jak i Republikanie w Kongresie poświęcają znacznie więcej uwagi umowie z Azją, a nie umowie z UE.

Wielu komentatorów powątpiewa, by Obamie udało się do końca kadencji sfinalizować negocjacje TTIP z uwagi na piętrzące się trudności. W UE wiele kwestii wywołuje społeczne wątpliwości, jak np. mechanizm rozwiązywania sporów na linii inwestor – państwo, tzw. ISDS, czy sprawa żywności modyfikowanej genetycznie (GMO), m. in. chlorowania kurczaków i obecności hormonów wzrostu w wołowinie. Z kolei USA, które liczą na znaczny wzrost eksportu do UE swych towarów rolnych, wykluczają, by umowa handlowa z UE mogła nie obejmować rolnictwa.

Obama argumentuje, że TTP i TTIP „pomogą zdobyć nowe rynki dla produktów +made in USA+”. Podkreśla też, że umowy są konieczne, by to USA, a nie Chiny, określały zasady globalnej gospodarki.

Z Waszyngtonu Inga Czerny (PAP)

 

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Categories: Ameryka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*