Co gryzie Josepha Jakubowskiego. Niedoszły Unabomber aresztowany

Joseph Jakubowski fot.Facebook/arch. policji

Joseph Jakubowski fot.Facebook/arch. policji

W Wielki Czwartek, 13 kwietnia farmer Jeffrey Gorn objeżdżał myśliwskie ambony na swojej posesji w południowo-zachodnim Wisconsin, gdy w oddali zobaczył coś przypominającego rozpostartą niczym namiot plandekę. Gdy podjechał bliżej, z prowizorycznego namiotu wyłonił się rozczochrany, zaniedbany mężczyzna z oczami czerwonymi od niewyspania, który przestawił się imieniem Joe. Farmer Gorn nie wiedział, że ma do czynienia z poszukiwanym od 10 dni w całym stanie zbiegiem Josephem Jakubowskim.

Jeffrey Gorn przeczuwał, że z nieproszonym gościem coś było nie tak. Mężczyźni rozmawiali przez około godzinę na temat „życiowych problemów”, lecz gdy Jakubowski odmówił odejścia z posesji, farmer zdecydował się zawiadomić o tym biuro szeryfa powiatu Vernon.

Z Janesville na billboardy

Historia zaczyna się tak naprawdę we wtorek 4 kwietnia w oddalonym o 125 mil na wschód powiecie Rock w stanie Wisconsin. Tego dnia, według policyjnego raportu, doszło do włamania do sklepu z bronią Armageddon Supplies przy drodze stanowej nr 14 w Janesville. 64-tysięczna Janesville jest położona około 50 mil na południowy wschód od Madison lub, jak kto woli, 109 mil od Chicago.

W nagraniach zarejestrowanych przez kamery sprzed sklepu oraz jego wnętrza widać mężczyznę rozbijającego młotkiem szklane drzwi sklepu. Po nieudanej próbie odblokowania zamka od wewnątrz forsuje drzwi, by dostać się do środka. Dalej ze szklanej gabloty włamywacz zgarnia do torby broń wraz ze skrzynkami amunicji i innymi akcesoriami. W złodzieju policja rozpoznaje Josepha Jakubowskiego. Tej samej nocy funkcjonariusze znajdują nieopodal sklepu spalony pojazd zarejestrowany na nazwisko mężczyzny. Władze wierzą, że został on podpalony celowo.

Po kradzieży broni Jakubowski zapada się pod ziemię. Za to jego podobizna znajduje się na billboardach wszystkich międzystanowych autostrad w Wisconsin. Nie tylko za sprawą kradzieży broni, lecz również z powodu… manifestu, którego autorem jest poszukiwany.

Powtórka z manifestu?

Zanim doszło do kradzieży, w mediach społecznościowych znalazło się nagranie Jakubowskiego, który zadowolony maszeruje w stronę skrzynki pocztowej, demonstrując dużą białą kopertę zaadresowaną do Donalda Trumpa na 1600 Pennsylvania Avenue. To napisany przez niego 161-stronicowy manifest, w którym autor wyraża antyrządowe i antyreligijne poglądy. „Dzisiaj jest ten dzień!” – mamrocze mężczyzna, następnie wrzuca przesyłkę do skrzynki. Podobny dokument otrzymało wielu znajomych Jakubowskiego, z których jeden przekazał go policji.

Trudno spekulować, czy Jakubowski znał i wzorował się na anarchistycznym manifeście Amerykanina o polskim nazwisku – Teda Kaczynskiego, słynnego Unabombera, wnuka polskich imigrantów, którego manifest został opublikowany w 1995 r. przez amerykańskie dzienniki w zamian za obietnicę zaprzestania wysyłania listów z bombami.

Nie jest jasne, czy dokument Jakubowskiego dotarł do Białego Domu. Jego zawartość jest badana przez Secret Service, FBI oraz lokalne władze stanu Wisconsin.

Na razie na temat zawartości dokumentu Jakubowskiego wiemy niewiele. Jest w nim mowa o rewolucji i zapowiedź zmiany. Autor napisał w nim również, że jeżeli zginie lub zniknie, manifest będzie w rękach prezydenta Trumpa i na pewno znajdzie się w telewizji. Szeryf powiatu Rock Robert Spoden powiedział mediom, że dokument zawiera „naprawdę długą listę niesprawiedliwości, jakich rząd, społeczeństwo i wyższe klasy dopuszczają się wobec pozostałych obywateli”. Jakubowski pisze w nim o chciwości i systemie, który zniszczył jego marzenia. Wskazuje na policję i „militarnych terrorystów”, lecz jedynym konkretnym nazwiskiem, które pada, jest Donald Trump. Ponadto autor zapewnia, że nie chce nikogo skrzywdzić. Manifest nie zawiera również żadnej wyrazistej groźby i nie podaje nazwy konkretnej instytucji.

Nie jest jasne, czy dokument Jakubowskiego dotarł do Białego Domu. Jego zawartość jest badana przez Secret Service, FBI oraz lokalne władze stanu Wisconsin.

Jednak antyrządowe i antyreligijne poglądy zawarte w manifeście władze odebrały jako groźbę ataku na urzędy, szkoły i kościoły. Policja zaostrzyła ochronę miejsc kultu religijnego, zwłaszcza że wydarzenia rozgrywały się w okresie wielkanocnym. Prewencyjnie zdecydowano się na zamknięcie szkół. Urzędom, które pozostały otwarte, zalecono podjęcie działań zapobiegawczych. Za pomoc w ujęciu mężczyzny wyznaczono nagrodę w wysokości 20 tys. dolarów. W jego poszukiwaniu wzdłuż i wszerz Wisconsin wzięło udział ponad 250 funkcjonariuszy.

Jakubowski, czyli kto?

Z policyjnego raportu z włamania do sklepu z bronią dowiadujemy się, że w dniu kradzieży Jakubowski wyprowadził się od swojej siostry. Od lat nie miał po drodze z prawem. Jeszcze jako nastolatek został przyłapany na handlu marihuaną, ma też na koncie pobicia i szarpaninę z policjantem, któremu próbował wyrwać broń. Dalej jest pokaźna lista wykroczeń drogowych – ponad pięćdziesiąt zatrzymań za jazdę z zawieszonym prawem jazdy, bez ubezpieczenia oraz bez pasów bezpieczeństwa. Ojczym mężczyzny, Donald McLean, który wychowywał Jakubowskiego od jego pierwszych urodzin, powiedział lokalnej stacji telewizyjnej WKOW, że od jakiegoś czasu rodzina nie utrzymuje ze sobą kontaktu. McLean przyznał, że dwa lata temu wyrzucił Jakubowskiego z domu z powodu różnicy poglądów i nie był pewien, gdzie mieszka, ani czym się zajmuje jego pasierb. Dodał, że kiedyś pracował jako dekarz.

Po tym, jak Jakubowski znikł bez śladu, jego siostra powiedziała władzom, że w mieszkaniu znalazła brudnopis listu, w którym brat przeprasza właściciela sklepu za kradzież broni i dziękuje za ochronę praw obywateli wynikającą z drugiej poprawki do konstytucji. Jednocześnie wyjaśnia, że chciał legalnie kupić broń, żeby chronić siebie i swoją rodzinę, lecz nie pozwalała mu na to jego przeszłość kryminalna.

Pistolety, miecz i manifest

Parę godzin po telefonie farmera na jego posesji pojawia się około 125 oficerów, dwa policyjne pojazdy taktyczne, a nad polami zaczynają krążyć drony i samolot z kamerami na podczerwień. 14 kwietnia o 6 nad ranem funkcjonariusze otaczają kryjówkę Jakubowskiego. Jak relacjonuje później szeryf powiatu Vernon John Spears, mężczyzna poddał się pokojowo. Wyszedł ze schronienia z rękami w górze i wykonywał polecenia mundurowych. Przy mężczyźnie znaleziono cztery pistolety, strzelbę, kilka skrzynek amunicji, miecz samurajski, pojemniki z płynem łatwopalnym, kamizelkę kuloodporną i hełm. I wreszcie – kopię 161-stronicowego manifestu.

Wiele pytań zostaje wciąż bez odpowiedzi. Jak Jakubowski dostał się z rodzinnego Janesville do oddalonego o 125 mil powiatu Vernon? Gdzie jest reszta broni – 13 sztuk spośród skradzionych 18? Jaki był tak naprawdę jego plan? Szeryf powiatu Rock Robert Spoden ma na to jedną odpowiedź: jakikolwiek był ostateczny plan Jakubowskiego, mamy dużo szczęścia, że nie udało mu się go zrealizować.

Polski wątek Jakubowskiego?

Niewątpliwie polskie nazwisko anarchisty dla wielu jest przyzwoleniem na wysuwanie pochopnych wniosków. Na razie udało się tylko ustalić, że według archiwów publicznych biologiczny ojciec Jakubowskiego mieszka w Teksasie, ale do tej pory media nie zdołały się z nim skontaktować, a więc i dopytać o polskie pochodzenie rodziny. Co nie przeszkadza temu, że w Internecie i na Facebooku pod amerykańskimi wiadomościami na temat poszukiwań i ujęcia mężczyzny znalazły się następujące komentarze w języku angielskim: „Chrześcijański polski terrorysta”, „Polacy zawsze robią jakieś głupstwa”, „Zabronić wszystkim Polakom wjazdu do tego kraju”.

Jak więc widać, wątek polskich imigrantów w Ameryce dla niektórych jest bardzo wyrazisty.

***

Niedługo po aresztowaniu Jakubowski stanął przed sądem w Madison, gdzie usłyszał zarzuty ws. włamania i kradzieży broni. W poniedziałek 17 kwietnia ustalono kaucję w wysokości 30 tys. dolarów. W środę 19 kwietnia postawiono mu również zarzuty federalne, w tym kradzież i posiadanie broni. Jakubowski przetrzymywany jest w więzieniu powiatu Rock. W miarę postępu śledztwa i nowych dowodów, FBI nie wyklucza dalszych zarzutów federalnych.

Joanna Marszałek

j.marszalek@zwiazkowy.com

Theodore John Kaczynski, zwany Tedem Kaczynskim, do czasu 9/11 był w Ameryce symbolem terroryzmu. Urodzony w miejscowości Evergreen Park w Illinois, wybitnie inteligentny matematyk i absolwent Harvardu, po porzuceniu kariery akademickiej zyskał sobie przydomek „Unabomber”, który powstał od miejsc, gdzie Kaczynski wysyłał swoje przesyłki z bombami – „UNiversity and Airline BOMbings”. W latach 1978 – 1995 od jego bomb zginęły trzy osoby, a 29 zostało rannych. Sam Kaczynski stał się przedmiotem najdłuższego i najbardziej kosztownego śledztwa w historii FBI. Obecnie odsiaduje osiem wyroków dożywocia w najpilniej strzeżonym więzieniu federalnym o maksymalnym rygorze w miejscowości Florence w Kolorado. Kaczynski ma obecnie 74 lata.

 

Categories: Ameryka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*