Chłopcy będą chłopcami. Brett Kavanaugh i kultura gwałtu

Chłopcy będą chłopcami. Brett Kavanaugh i kultura gwałtu

Zarzuty dotyczące przemocy seksualnej sprzed lat mogą zatrzymać kandydaturę Bretta Kavanaugha do Sądu Najwyższego USA. Po czwartkowych przesłuchaniach przed senacką komisją, sprawa zyskała wymiar jeszcze bardziej polityczny, ale jest symptomem szerokiego zjawiska – panującej w amerykańskich szkołach i uczelniach „kultury gwałtu”.

Do ataku miało dojść na zakrapianej imprezie. Napastników było dwóch, śmiali się i żartowali. Od tamtego czasu minęło prawie 40 lat, ale Christine Blasey Ford do dziś słyszy w swojej głowie ich śmiech. Zamknęli za sobą drzwi do sypialni. Jak twierdzi, Brett Kavanaugh przygwoździł ją do łóżka i próbował zerwać ubranie. Kiedy krzyknęła, zasłonił jej usta dłonią. Do gwałtu nie doszło, bo zdołała wyrwać się i uciec. Ford miała wtedy 15 lat i chodziła do prywatnego liceum w Maryland. Kavanaugh był uczniem prywatnego elitarnego liceum Gergetown Prep.

27 września Christine Blasey Ford opowiedziała tę historię seksualnego napastowania przed senacką komisją. Była roztrzęsiona, łamał jej się głos, ale kilkukrotnie podkreśliła, że zdecydowała się zeznawać z poczucia obywatelskiego obowiązku. Oraz że nie ma to nic wspólnego z polityką, wykłada przecież psychologię na jednym z prestiżowych uniwersytetów w Kalifornii. Zanim stanęła przed komisją i kamerami, historię molestowania opowiedziała kilka lat temu swojemu mężowi, a następnie – psychologowi podczas terapii małżeńskiej.
Oskarżenia dr Ford nie są jedynymi zarzutami dotyczącymi stosowania przemocy seksualnej, skierowanymi w ostatnich dniach przeciwko sędziemu Brettowi Kavanaughowi, republikańskiemu kandydatowi do Sądu Najwyższego, najwyższej instancji amerykańskiego sądownictwa. Deborah Ramirez, koleżanka Kavanaugha ze studiów na Uniwersytecie Yale twierdzi, że ponad 30 lat temu podczas studenckiej imprezy Brett Kavanaugh obnażył się przed nią i próbował penisem dotknąć jej twarzy. Kolejna kobieta, Julie Swetnick twierdzi, że została zgwałcona przez grupę pijanych nastolatków na licealnej imprezie, na której obecny był Kavanaugh.
Sędzia Kavanaugh kategorycznie zaprzeczył natychmiast wszelkim zarzutom i zapowiedział, że uczyni wszystko, aby oczyścić swoje dobre imię.

Christine Blasey Ford
fot.MELINA MARA/POOL/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Jej wina

Badania nad przemocą seksualną na amerykańskich uniwersytetach sięgają lat 70. ubiegłego wieku. Z tego okresu pochodzi określenie „kultura gwałtu”, po raz pierwszy użyte wtedy przez wojujące feministki. Kultura gwałtu to system przekonań zakorzenionych w nas przez wychowanie, szkoły, kulturę masową i media. Podstawą kultury gwałtu jest obarczenie ofiary winą za bycie zgwałconą i usprawiedliwianie sprawcy, który „poszedł za głosem instynktu”. Przekonanie to opiera się na założeniu, że kobieta jest sama sobie winna poprzez prowokacyjny strój, przebywanie po zmroku w miejscach, gdzie może dojść do ataku, picie alkoholu i branie narkotyków w towarzystwie mężczyzn, umawianie się na randki w miejscach odludnych lub prywatnych (np. w domu), czy zachowania i wypowiedzi o seksualnych konotacjach i podtekstach. Kobiety, które ubierają się i zachowują prowokująco, porównuje się do właścicieli domów, którzy zostawiają je otwarte na noc, a później dziwią się, że zostali okradzeni. Stąd częste przeświadczenie, że zgwałcona kobieta ponosi, jeśli nie całą, to przynajmniej część odpowiedzialności za gwałt. Według danych Centers for Disease Control and Prevention – 19,3 proc. kobiet pada ofiarami gwałtu lub jego próby w ciągu swojego życia.

Jedna na cztery

Badania przeprowadzone przez National Institute of Justice w roku 2000 objęły 5 tys. studentek dwóch amerykańskich szkół wyższych. Ich wyniki były zatrważające. Okazało się, że ofiarami gwałtu lub jego próby pada od 20 do 25 proc. studentek, czyli jedna na cztery. Wyniki badań stały się głównym orężem w rękach zwolenników teorii o kulturze gwałtu. „Jedna na cztery” stało się głównym hasłem zwolenników hipotezy o kulturze gwałtu, która urosła do rangi społecznego systemowego problemu. Te same badania wykazały bowiem, że zgłaszanych jest zaledwie pięć procent przypadków seksualnej przemocy.
Zaatakowani poczuli się konserwatyści, mający na pieńku z ruchami feministycznymi, którzy zanegowali istnienie kultury gwałtu i podważyli rozmiar seksualnej przemocy oraz ich korzeni – wychowania w kulcie macho i wyuczonej, przekazywanej z pokolenia na pokolenie pogardy wobec kobiet. Nie bez racji wytknęli autorom badań szereg błędów. Pytanie zadawane przez ankieterów brzmiało: „Czy padłaś ofiarą praktyk, które określić można by było jako gwałt?”. Te odpowiadały twierdząco, choć w rzeczywistości często nie doszło do gwałtu, a do innej formy naruszenia intymności, jak niechciane całowanie czy natrętna próba rozbierania w czasie randki.
Konflikt pomiędzy liberałami a konserwatystami, który rozgorzał na osi seksualnej przemocy, oraz spór o samo istnienie kultury gwałtu spowodowały, że dyskusja przeniosła się na poziom światopoglądowy, ignorując ofiary seksualnej przemocy i ich dramat. Podobnie jak sedno sprawy, czyli gwałt.

Kampusy gwałtu

Badanie z 2015 r. przeprowadzone przez Association of American Universities na 150 tys. studentek z 27 szkół wyższych wykazało, że 20 proc. z nich doświadczyło kontaktów seksualnych, na jakie nie wyraziły zgody, ale wśród wymienionych zachowań były też takie jak dotykanie czy całowanie. Badanie było dobrowolne i przeprowadzone na ochotnikach.
Inne, przeprowadzone na Uniwersytecie Kentucky, było obowiązkowe dla wszystkich studentów, wzięło w nim udział ponad 24 tys. młodych ludzi, obojga płci. Pięć procent z nich twierdziło, że bez ich zgody doszło do penetracji oralnej, waginalnej lub analnej. 88 proc. kobiet odpowiedziało, że nigdy nie zostawiły napoju lub drinka bez opieki ani nie piły nic ofiarowanego przez nieznanych mężczyzn. 25 proc. przyznało się do konsumpcji alkoholu lub narkotyków na randce i przed uprawianiem seksu. Większość zaatakowanych studentek padło ofiarami osób, które znały, czyli kolegów z uczelni. Okazało się, że studentki mieszkające w akademikach są trzykrotnie bardziej narażone na gwałt niż mieszkające poza kampusem.
W 2014 r. na stu amerykańskich kampusach odnotowano po 10 lub więcej przypadków gwałtów. Niechlubnymi rekordzistami zestawienia zostały uniwersytety Brown i Connecticut, gdzie zgłoszono 43 gwałty. W Illinois, na Uniwersytecie Knox odnotowano w 2014 r. 14 gwałtów, na kampusie University of Illinois w Champaign – 9, a Northern Illinois University – 8.

Brett Kavanaugh
fot.SAUL LOEB/POOL/EPA-EFE/REX/Shutterstock

„Chłopcy będą chłopcami”

– głosi popularne powiedzenie, będące jednocześnie usprawiedliwieniem seksualnej agresji nastolatków i młodych mężczyzn. Zakorzeniony w naszej kulturze model mężczyzny jako zdobywcy i kobiety jako obiektu do zdobycia owocuje całym spektrum zachowań seksualnych i przekonań, najczęściej błędnych, dotyczących oczekiwań kobiet i ich intymnych granic. Powszechna wśród mężczyzn jest opinia, że kobieta, która na propozycję seksualną reaguje oburzeniem lub odmową, w rzeczywistości pragnie zbliżenia, wręcz wymaga od mężczyzny, by nie odpuszczał, zdobył, choćby siłą i przymusem. W męskim słowniku kobiece „nie” często oznacza „tak”.
Prywatne elitarne uczelnie to wylęgarnie amerykańskich liderów. W tych prestiżowych szkołach panują najczęściej surowe zasady dotyczące norm moralnych, a ich zadaniem, oprócz dostarczenia edukacji na najwyższym poziomie, jest cementowanie elitarności studentów i umożliwienie im nawiązanie kontaktów z ludźmi takimi jak oni – przedstawicielami klasy wyższej. Te nieformalne kontakty owocują następnie świetnie wynagradzanymi posadami i karierami politycznymi. Socjologowie badający elitarne uniwersyteckie networki podkreślają, że na najlepszych amerykańskich uniwersytetach, w tajnych studenckich stowarzyszeniach i organizacjach panuje atmosfera zaciętej rywalizacji i hiper-maskulinizmu. Kultura gwałtu na amerykańskich uczelniach opiera się na poczuciu mocy wynikającej z wykorzystywania i poniżania ofiar przemocy seksualnej oraz towarzyszącej im zmowy milczenia. Brett Kavanaugh trzy lata temu wystąpił przed studentami wydziału prawa katolickiego Uniwersytetu Kolumba. „Co wydarza się w Georgetown Prep, pozostaje w Georgetown Prep” – powiedział.
W październiku 2010 r. grupa studentów prestiżowego Uniwersytetu Yale skandowała pod żeńskim akademikiem „Nie znaczy tak, tak znaczy anal” i śpiewała sprośne piosenki. Młodzi mężczyźni należący do studenckiej organizacji Delta Kappa Epsilon (tej samej, do której w czasie studiów należał George W. Bush) w ten sposób świętowali przyjęcie w swoje szeregi nowych członków, a seksistowski wybryk był częścią rytuału inicjacyjnego. Wybryk stał się symbolem panującego na amerykańskich uczelniach kultu męskości i rozbuchanego mizoginizmu, czyli pogardy wobec kobiet traktowanych jako obiekty seksualnej chuci. Studenci zostali tymczasowo zawieszeni, a sprawa ucichła. Reakcje protestujących przeciwko kulturze gwałtu studenckich organizacji broniących praw kobiet uznano za przesadne. Obraźliwe hasło powróciło w 2014 r., tym razem namalowane na prześcieradle i wywieszone przez studentów Texas Tech University podczas zakrapianej imprezy. Bractwo zostało zlikwidowane, a jego członkowie wysłani na obowiązkowe zajęcia z zapobiegania przemocy seksualnej. Imprezujący studenci byli zaskoczeni reakcją rektoratu, ich zachowanie wpisywało się przecież w obowiązujące standardy i tradycje amerykańskiego życia akademickiego, gdzie kultura gwałtu wciąż kwitnie w najlepsze.

„Jestem niewinny”

27 września przed senacką komisją w Waszyngtonie stanął również sędzia Brett Kavanaugh. Z cała stanowczością zaprzeczył zarzutom dr Ford. „Nie jestem taki. Nigdy taki nie byłem. Jestem niewinny” – powiedział. „To zaplanowany i skoordynowany polityczny atak na mnie i moją rodzinę” – dodał i zapowiedział, że w żadnym wypadku nie zrezygnuje z kandydowania do Sądu Najwyższego. Podczas swojego pełnego emocji wystąpienia sędzia przywołał swoją 10-letnią córkę, która miała powiedzieć „Powinniśmy modlić się za tę kobietę”, odnosząc się do dr Ford.
Podczas przesłuchania sędziego Bretta Kavanaugh przed Kapitolem zebrała się grupa protestujących przeciwko jego kandydaturze do Sądu Najwyższego. Kiedy usiedli na jezdni, by zablokować ruch, policja aresztowała kilka osób. Z tłumu ktoś krzyknął: „Aresztujcie gwałcicieli, nie protestujących!”.

Grzegorz Dziedzic

gdziedzic@zwiazkowy.com

TOM WILLIAMS/POOL/EPA-EFE/REX/Shutterstock

  • Senate Judiciary Committee hearing on the nomination of Brett Kavanaugh to be an associate justice of the Supreme Court of the United States, Washington, USA - 27 Sep 2018
  • Senate Judiciary Committee hearing on nomination of Brett Kavanaugh to be SCOTUS associate justice, Washington, Dc, USA - 27 Sep 2018
  • Senate Judiciary Committee hearing on nomination of Brett Kavanaugh to be SCOTUS associate justice, Washington, Dc, USA - 27 Sep 2018
  • Senate Judiciary Committee hearing on nomination of Brett Kavanaugh to be SCOTUS associate justice, Washington, Dc, USA - 27 Sep 2018
  • Senate Judiciary Committee hearing on nomination of Brett Kavanaugh to be SCOTUS associate justice, Washington, Dc, USA - 27 Sep 2018
  • Senate Judiciary Committee hearing on nomination of Brett Kavanaugh to be SCOTUS associate justice, Washington, Dc, USA - 27 Sep 2018
  • Senate Judiciary Committee hearing on nomination of Brett Kavanaugh to be SCOTUS associate justice, Washington, Dc, USA - 27 Sep 2018
  • Senate Judiciary Committee hearing on nomination of Brett Kavanaugh to be SCOTUS associate justice, Washington, USA - 27 Sep 2018
  • Senate Judiciary Committee hearing on nomination of Brett Kavanaugh to be SCOTUS associate justice, Washington, USA - 27 Sep 2018
  • Senate Judiciary Committee hearing on nomination of Brett Kavanaugh to be SCOTUS associate justice, Washington, USA - 27 Sep 2018
  • Senate Judiciary Committee hearing on nomination of Brett Kavanaugh to be SCOTUS associate justice, Washington, USA - 27 Sep 2018
  • Protesters on the Boston City Hall plaza, USA - 01 Oct 2018
Categories: Ameryka, Społeczeństwo

Comments

  1. dosmucacz
    dosmucacz 2 października, 2018, 15:24

    Na podstawie artykułu można stwierdzić, że rozwój kariery dziennikarskiej pana redaktora Dziedzica jest prawidłowy. Przebiega zgodnie z najnowszymi i „postępowymi” kierunkami rozwoju antyamerykańskich mediów w USA.

    Reply this comment
    • kicia
      kicia 2 października, 2018, 15:41

      lubie czytac twoje komentarze….. 🙂

      Reply this comment
    • Anonim
      Anonim 2 października, 2018, 21:01

      Antyamerykanskich mediow typu Fox News.

      Reply this comment
    • krzych
      krzych 2 października, 2018, 21:49

      „Przebiega zgodnie z najnowszymi i „postępowymi” kierunkami rozwoju antyamerykańskich mediów w USA”
      Masz tu na mysli Fox News zapewne?
      GOP to jest prawie cala antyamerykanska mafia na uslugach Putina.
      Lindsey Graham nastepny kandydat do slectwa i do pudla.
      W kolejnosci to ktory juz to bedzie?

      Reply this comment
  2. Yaroon
    Yaroon 2 października, 2018, 16:42

    Czy ktoś może mi powiedzieć (napisać) co stało się z Jarmakowskim i jego psiarnią z Progressu ?

    Reply this comment
  3. dorota
    dorota 3 października, 2018, 14:35

    Niestety często sąd odwołuje sprawę..

    Reply this comment
  4. SAkS
    SAkS 4 października, 2018, 11:11

    niestety Stany to zgnilizna moralna ,prostytucja w swietle prawa nielegalna a istnieje na szeroka skala , miliony rozbitych rodzin a porzucane kobiety nie daja sobie same rady z wychowywaniem dzieci
    czyja to wina kobiet czy mezczyzn ???
    czy ten meski stosunek do kobiet w Usa jest wlasciwy ,absolutnie Nie.
    co to za ojcowie , zonaci ,dzieciaci a szukaja innych kobiet
    i to o wiele mlodszych ,nagminnie chodza do striptysowych barow i platny seks,
    lub w szukaja w internecie
    Trump z prostytukami ma problemy,
    bo Stormy Daniels atakuje, dobre widowisko na caly swiat.,to
    dzsiejszy obraz amerykanskich fagasow .

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*