Dziura w ziemi przed Białym Domem

Dziura w ziemi przed Białym Domem

Określenie „bagno”, czyli po angielsku „swamp” często używane jest w odniesieniu do mętnych meandrów polityki. Oczywiście w znaczeniu metaforycznym. Tym razem jednak chodzi o prawdziwe bagno. I to nie byle gdzie, bo w Białym Domu.

Dziura w ziemi pojawiła się w minioną niedzielę na Trawniku Północnym prezydenckiej siedziby, w pobliżu wejścia do pokoju konferencji prasowych. Szybko przykryto ją drewnianymi płytami, opasano taśmą i otoczono ostrzegawczymi kołpakami. Przyczyn zjawiska nie trzeba było długo szukać – zapadnięcie się gruntu to pochodna zarówno uwarunkowań geologicznych, jak atmosferycznych. Biały Dom wybudowano przecież na podmokłej łące, a nad Waszyngtonem przez długie dni przechodziły ulewne deszcze.

Natura współgra z życiem?
Niektóre z zapadlin potrafią być ogromne, zdolne do wciągnięcia całych fragmentów dróg czy budynków. Na szczęście ta pod Białym Domem okazała się relatywnie mała. Ot dziura w ziemi, w której można skręcić nogę. Nie ma żadnego zagrożenia, że ziemia nagle rozstąpi się przed kimś z Pierwszej Rodziny, albo z prezydenckiego personelu. Pokusa okazała się nie do odparcia, a internet i media społecznościowe nie przepuszczają przecież dużo mniej nagłaśnianych okazji. Autorami pierwszych tweetów byli – a jakże – sami dziennikarze, ale żartów, metafor i memów nie da się policzyć. Najwięcej oczywiście odnosi się do hasła „Osuszyć bagno” (w Waszyngtonie oczywiście), jakie towarzyszyło kampanii wyborczej dzisiejszego prezydenta Donalda Trumpa. „Drain the swamp” miało dotyczyć waszyngtońskich elit. Slogan nabrał teraz dosłownego znaczenia, ale w odniesieniu do… autora hasła. „Początkowo, gdy przeczytałem nagłówki, sądziłem, że chodzi o metaforę, a to prawda. Natura jednak współgra z życiem” – to jeden z łagodniejszych i dających się przytoczyć w całości wpisów na TT. W serwisie społecznościowym od razu założono osiem kont parodiujących wydarzenie. „It’s just too easy #sinkhole #whitehouse #whitehousesinkhole” – możemy przeczytać na jednym z nich. „Dzięki zapadlisku w Białym Domu, autorzy codziennych programów satyrycznych poszli dziś wcześnej na lunch” – napisał inny „ćwierkacz”, czyli użytkownik Twittera. Albo: „Bagno wchłania samo siebie”. I tak dalej, i tym podobnie.

Między piekłem a świstakiem
Nie próżnowali również domorośli graficy, publikujący swoje przemyślenia – często niezbyt cenzuralne – w bezdennych trzewiach internetu. Nawiązując do plotek dotyczących Pierwszej Rodziny, jeden z memów sugeruje, że w ten sposób natura odsłoniła tunel, którym Melania Trump miałaby uciec z Białego Domu. W innym wręcz wklejono w zdjęcie dziury wystającą głowę Pierwszej Damy, z komiksowym dymkiem „Cholera, to nie ta strona płotu”. Możemy też zobaczyć wychodzącego z dziury świstaka i podobiznę szefa sztabu Białego Domu wysłanego na inspekcję. Albo Baracka Obamę i Joe Bidena spiskujących o zrobieniu kolejnej dziury. Photoshop potrafi wszystko. Ale nie zabrakło też wpisów sięgających poniżej pasa. „Oto otwiera się piekło, w oczekiwaniu na swoje dzieci”. Albo – przy zdjęciu grupy ludzi wbiegającej do wielkiego zapadliska: „Zwolennicy Trumpa wpadają w wielką dziurę”.

Mokradła legitymizowane
Pojawienie się dziury w ziemi ma jednak i swoje naukowe uzasadnienie. Geolodzy podkreślają zgodnie, że łąka wokół Diałego Domu leży na terenie podmokłym, czy wręcz bagiennym. „To nie wrota do piekieł” – tłumaczy Jess Phoenix, z zawodu wulkanolog i geolog, założycielka instytutu badawczego Blueprint Earth. – „To wynik współreagowania wody, skał i grawitacji” – dodaje. Po czym nastąpił wykład o osadach z plejstocenu, podłożu z czwartorzędu i innych czynnikach. „(Biały Dom) jest zbudowany na luźno związanych osadach. Tu może dochodzić do powstawania zapadlisk” – twierdzi ekspertka. Tym bardziej, że nad Waszyngtonem naprawdę padało. Tylko w trzech pierwszych tygodniach maja na stolicę spadło 7,37 cala (18,7 cm) deszczu. To ósmy wynik w historii i to mierzony dla całego miesiąca. A przed nami jeszcze tydzień maja. Podobnych dziur w ziemi otworzyło i otworzy się jeszcze więcej na nasiąkniętych gruntach nad Potomakiem, choć żadna z nich nie osiągnie chyba takiego rozgłosu, co zapadlisko przy 1600 Pennsylvania Ave.
Jenny Anzelmo-Sarles, rzeczniczka regionalnego oddziału National Park Service już zapowiedziała dalsze przebadanie powiększającego się zapadliska. W ciągu najbliższych 5-10 dni można się spodziewać poważniejszych „wykopków”. National Park Service, który administruje prezydencką posiadłością ściąga dodatkowych ekspertów. Mają oni poszukać „konkretnych rozwiązań”. „Nie sądzimy jednak, aby zapadlisko stanowiło zagrożenie dla Białego Domu lub stanowiło poważniejszy problem” – dodaje przedstawicielka federalnej służby parkowej.
Po badaniach najsłynniejsza dziś dziura w ziemi zostanie wypełniona i pokryta zieloną darnią. A media – i te mainstreamowe i społecznościowe – bardzo szybko znajdą inny sposób aby przyciągnąć uwagę gawiedzi. A tego, że polityka nie jest zajęciem dla grzecznych skautów nie trzeba nikomu tłumaczyć.

Jolanta Telega
j.telega@zwiazkowy.com

Na zdjęciu: Dziura na Trawniku Północnym w Białym Domu

fot.Jim Lo Scalzo/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Categories: Ameryka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*