Amerykańska prasa podzielona w ocenie wystąpienia Trumpa w ONZ

Amerykańska prasa podzielona w ocenie wystąpienia Trumpa w ONZ

Amerykańska prasa jest podzielona w ocenie wystąpienia prezydenta USA Donalda Trumpa podczas debaty generalnej Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Zwolennicy oceniają je jako bardzo dobre, pewne i przemyślane, według krytyków było mroczne i trąciło autorytaryzmem.

„Washington Examiner” ocenił, że było to „generalnie bardzo dobre przemówienie; pewne i wymowne, ale także przemyślane i poważne. W skrócie, była to zapowiedź nadchodzącego amerykańskiego realizmu dobrze wpisującego się w erę +ogromnych obietnic i wielkich niebezpieczeństw+”.

„New York Times” pisze, że wystąpienie Trumpa było „echem niesławnej przemowy o +osi zła+ prezydenta George W. Busha, która demonizowała Iran, Koreę Północną oraz Irak w 2002 roku”. Oceniono, że prezydent występując przez organem, którego głównym celem jest pokojowe rozwiązywanie sporów, nie wykazał chęci do kompromisu czy zainteresowania negocjacjami. Według „NYT” wskazuje to na znaczny kontrast w podejściu do tego samego problemu przez Trumpa oraz Baracka Obamę w roku 2009.

Portal informacyjny „The Daily Signal” chwali wystąpienie jako jedno z najmocniejszych wygłoszonych przez Trumpa podczas jego prezydentury, jednocześnie zauważając, że było to „zdecydowane odrzucenie mantry Obamy polegającej na +kierowaniu z tylnego siedzenia+”. Portal zauważa jak „orzeźwiające jest wysłuchanie prezydenta USA, który nie wstydził się wspierać interesów własnego kraju”.

Gazeta „New Yorker” pisze, że „jego (Trumpa) bojowe przemówienie było doktryną +Ameryka przede wszystkim+ (America First) na sterydach (…) a protekcjonalny język był całkowitym odwrotem od polityki prowadzonej przez innych amerykańskich prezydentów w XXI wieku”. „New Yorker” zadaje pytanie, czy Trump w swoim przemówieniu „nie wystraszył zbyt wielu” i czy w związku z tym uda mu się „nawiązać współpracę, której potrzebuje, by osiągnąć wyznaczone przez siebie cele w polityce zagranicznej”.

„Wall Street Journal” uważa, że Trump „zaoferował światowym liderom najbardziej zwięzłe podsumowanie jego podejścia do światowych problemów i spraw, deklarując: +my kierujemy się rezultatami, a nie ideologiami+”. Gazeta wskazuje, że prezydenckie wystąpienie „oznacza powrót amerykańskiej polityki zagranicznej opierającej się na zasadach oraz na względach praktycznych, a nie na filozoficznych czy moralnych kalkulacjach”.

„Washington Times” zauważa w wydaniu online, że prezydent powiedział to, czego większość liberalnych delegatów nie spodziewała się nigdy usłyszeć na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. „Trump mówi o +problemach w Wenezueli+ w sposób zrozumiały dla wszystkich, nawet dla Wenezuelczyków: +tam nie chodzi o to, że socjalizm był źle wdrażany, chodzi o to, że był wiernie wdrażany+”.

„Washington Post” ocenia, że najbardziej zaskakujące w przemówieniu Trumpa było to, jakie było ono „konwencjonalne”. Według „WaPo” prezydent wskazał w nim na potrzebę wspierania demokracji i poszanowania praw człowieka oraz przeciwstawiania się „łajdackim reżimom” (rogue regimes). Następnie gazeta wyraża opinię, że zawierało ono „większą dawkę nacjonalizmu i dbania o własne interesy” oraz że Trump „chciał wspólne działanie oprzeć na suwerenności i zasadzie wzajemności, a nie na bliżej nieokreślonym +globalizmie+”.

„WaPp” pisze też, że „Trump wygłosił antyglobalistyczne przemówienie do swoich wyborców z alternatywnej prawicy (alternative right – alt right). Zaoferował im wizję zupełnie innej roli Ameryki niż dotychczas. Końcowe komentarze Trumpa są przeciwstawne do idei i ideałów, które zaprowadziły USA do grania głównej roli w założeniu ONZ po drugiej wojnie światowej”.

Telewizja CNN oceniła, że w Trump w swoim debiucie na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ „wprowadził swoją niszczącą, wojowniczą i nacjonalistyczną osobowość, która zepsuła amerykańskie normy polityczne oraz sygnalizowała próbę zmiany roli Ameryki w świecie i całym międzynarodowy systemie”. Przemówienie było „mroczne, trąciło autorytaryzmem i pulsowało groźbami”.

Joanna Korycińska (PAP)

Na zdj.: Donald Trump, fot. EPA-EFE/JUSTIN LANE

Categories: Ameryka

Comments

  1. Anonim
    Anonim 20 września, 2017, 13:04

    Nazwał rzeczy po imieniu. Każdy kocha amerykńskie dolary, US już niekoniecznie. Bycie globalnym policjantem jest kosztowne i przysparza wielu wrogów. Nawet pseudo sojusznicy NATO patrzą tylko na kasę. Czas najwyższy aby ktos pokazał im środkowy palec.

    Reply this comment
  2. Dawid
    Dawid 20 września, 2017, 16:01

    Brawo Panie Prezydencie!

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*