Wojna o pomnik

Wojna o pomnik

11 września 2001 roku jeden z polskich fotografów pracujących w Nowym Jorku wykonał jedno z najbardziej poruszających zdjęć, jakie widziałam: na pierwszym planie rzeźba przedstawiającą postać żołnierza z wbitym w plecy bagnetem, w tle – płonące wieże World Trade Center. Z jednej strony Pomnik Katyński w New Jersey, symbol zdrady i cynicznej zbrodni z drugiej – zarejestrowany moment brutalnego ataku na wolny świat.

Jersey City, 11 września 2001 roku fot.Reena Rose Sibayan/The Jersey Journal

Nad pomnikiem, w który wmurowano także tablicę upamiętniającą ofiary 9/11, zawisły dziś czarne chmury. Burmistrz Jersey City Steve Fulop, lekceważąc głosy nie tylko Polonii, ale także własnych radnych chce zdemontować monument, obiecując przeniesienie w inne, “godne” miejsce. Niestety, aby uzasadnić swoją arbitralną decyzję, podjętą bez żadnych konsultacji, używa argumentów, które nigdy nie powinny paść w podobnych okolicznościach. Do tego zachodzi obawa, że 6-tonowy monument „utonie” gdzieś w miejskim magazynie na długie lata, zanim znajdzie się dlań nowe miejsce.

Za pieniądze Polonii

Pomnik Katyński stoi na nabrzeżu w Jersey City od 27 lat. Jako stara (oczywiście stażem, a nie duchem) imigrantka pamiętam wysiłki Polonii, aby postawić w przestrzeni miejskiej monument upamiętniający ofiary sowieckiego ludobójstwa. Komitet budowy pomnika wspierali wówczas wszyscy – od potomków imigrantów, którzy licznie zasiedlali przemysłowe miasta północnego New Jersey od początku XX wieku, poprzez ciągle jeszcze aktywną na przełomie lat 80. i 90. emigrację żołnierską, aż po nową emigrację polityczno-ekonomiczną pamiętającą rzeczywistość PRL. Pomnik zawsze przyciągał Polaków – to tu odbywały się i odbywają się nadal manifestacje patriotycznie i to nie tylko w rocznice popełnienia zbrodni katyńskiej.

Niewygodny dla… deweloperów

To nie pierwsza próba przeniesienia pomnika w inne miejsce w ciągu minionego ćwierćwiecza, ale zawsze do tej pory dzięki stanowczej postawie Polonii udawało się udaremniać podobne plany w przedbiegach. Teraz jednak jest dużo trudniej. Pomnik nagle stał się “kontrowersyjny”, epatujący przemocą, czy wręcz “kiczowaty” (ten ostatni argument powtarzają również z upodobaniem niektóre liberalne media w Polsce). Dlaczego właśnie teraz zaczęto kwestionować istnienie pomnika, skoro stał sobie spokojnie przez tyle lat? Dlaczego rozpętano dyskusję nad estetyką rzeźby Andrzeja Pityńskiego? Dlaczego nagle pojawił się argument, że pomnik może być zbyt drastyczny dla dzieci, choć przecież w grach komputerowych nie brak scen jeszcze bardziej epatujących przemocą? Sprawdza się tu stare powiedzenie, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Miejsce, w którym stoi rzeźba, stało się smakowitym kąskiem dla deweloperów, którzy chcieliby zrobić tu park.
Gdy w 1991 roku Polacy stawiali monument na nabrzeżu rzeki Hudson, miejsce nie należało ani do bezpiecznych, ani do szczególnie atrakcyjnych. Dziś stoją tu biurowce, a miejsce przemysłowych pirsów zajął popularny deptak z piękną panoramą Manhattanu. Do tego miejsce jest łatwo dostępne z nowojorskiej wyspy – to zaledwie jeden przystanek podmiejską kolejką PATH z World Trade Center. Miejscem zainteresował się więc miejscowy deweloper Mike DeMarco. Niektóre media spekulują, że 30-milionowy kontrakt na budowę parku ma być formą wdzięczności burmistrza dla DeMarco za wsparcie kampanii Fulopa na gubernatora stanu.

Mętne wyjaśnienia, ostre oskarżenia

Problem w tym, że usunięcie pomnika usiłuje się wytłumaczyć w zupełnie inny sposób, omijając starannie kwestie mętnych powiązań polityczno-biznesowych. Fulop zapowiedział, że pomnik na 100 procent zniknie, a on nie będzie się słuchał głosów z “negującej Holokaust” Polski. Miejscowa gazeta “Star Ledger” odkryła nagle, że pomnik jest “makabryczny”. Burmistrz jednocześnie bezpardonowo zaatakował marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, który – podobnie jak inni Polacy – lobbował w sprawie pozostawienia rzeźby w spokoju. Gospodarz Jersey City zasugerował wręcz, że polscy politycy (w tym Karczewski) nie mają moralnego prawa upominać się o cokolwiek, bo sami są antysemitami i fałszują prawdę historyczną dotyczącą Holokaustu. Wypowiedzi Fulopa trudno określić inaczej jako chamską bezczelność i nie powinniśmy się dziwić, że polskie władze zareagowały na nie z oburzeniem. Burmistrz, którego dziadkowie przeżyli Zagładę, musiał mieć się z pyszna, gdy organizacje żydowskie w Polsce (m.in. Michael Schudrich naczelny rabin Polski oraz Lesław Piszewski przewodniczący Związku Gmin Żydowskich) przypomniały, że wśród ofiar zbrodni katyńskiej znalazło się wiele osób wyznania mojżeszowego.

Mniej Polaków, mniejsza siła nacisku

Burmistrz Fulop doskonale zdaje sobie sprawę, że proporcje demograficzne w mieście się zmieniły. Według oficjalnych danych Polacy stanowią zaledwie 3 proc. mieszkańców 240-tysięcznej miejscowości. Siła nacisku polonijnego elektoratu w mieście nie jest zbyt duża, ale w obronę pomnika zaangażowała się cała Polonia, wspierana także przez polskie władze. Trwają akcje wysyłania petycji do prezydenta Donalda Trumpa oraz do członków Kongresu z New Jersey. W akcję włączyły się wszystkie znaczące organizacje, takie jak Komitet Katyński, Fundacja Kościuszkowska czy Polsko-Słowiańska Federalna Unia Kredytowa. Wniesiono dwa pozwy – w sądzie federalnym i stanowym i na razie udało się zablokować decyzję o rozbiórce pomnika do 29 maja.
W całej tej aferze można dopatrzeć się kilku pozytywów. Po pierwsze – sprawa zmobilizowała całą Polonię, która głośno i bezpardonowo upomniała się o swoją i nie tylko swoją pamięć historyczną. Bo przecież śmierć 21 857 polskich jeńców zamordowanych przez NKWD w 1940 roku wpisuje się w dzieje całej ludzkości. Jest tragicznym epizodem wojny toczonej przeciwko totalitaryzmowi w każdej postaci. I o tym przypominają dziś znów mainstreamowe media w USA.

Jolanta Telega

j.telega@zwiazkowy.com

fot.Google Map/screenshot

Z OSTATNIEJ CHWILI

Już po ukazaniu się bieżącego wydania weekendowego naszej gazety dowiedzieliśmy się, że jednak Polonia odniosła zwycięstwo ws. Pomnika Katyńskiego w Jersey City. Pomnik pozostanie nad rzeką Hudson. Ma być tylko przesunięty o 60 metrów od miejsca, w którym znajduje się  aktualnie. Więcej szczegółów znajdą Czytelnicy w kolejnych wydaniach „Dziennika Związkowego”.

 
Categories: Ameryka, Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*