Trump broni swej pierwszej reakcji na wydarzenia w Charlottesville

Donald Trump fot.Richard Ellis/EPA

„Nie należy się spieszyć z oceną, jeśli nie zna się dobrze wszystkich faktów” – powiedział we wtorek w Nowym Jorku prezydent Donald Trump, odnosząc się do zarzutów, że zbyt późno potępił przemoc ze strony białych nacjonalistów w Charlottesville.

Trump bronił swej pierwszej reakcji na zamieszki w Charlottesville w stanie Wirginia.

W sobotę prezydent potępił „przejawy nienawiści, bigoterii i przemocy z wielu stron”, co uznane zostało przez wielu przedstawicieli Partii Demokratycznej i Partii Republikańskiej oraz media za wypowiedź zbyt ogólnikową.

„Chciałem być pewien, że to, co powiem, będzie właściwe” – podkreślił we wtorek Trump. Przypomniał, że w poniedziałek potępił neonazistów. „Ale nie wszyscy, którzy byli w Charlottesville, to neonaziści i biali supremacjoniści” – powiedział prezydent.

Podkreślił, że przemocy w Charlottesville dopuścili się także lewicowi aktywiści. „Czy oni są bez winy?” – pytał retorycznie prezydent podczas konferencji prasowej w Trump Tower.

Jego zdaniem podczas zamieszek po obu stronach były zarówno agresywne, jak i pokojowo nastawione grupy.

W poniedziałek, po ostrej krytyce, płynącej także z własnego obozu politycznego, prezydent zdecydowanie potępił „zło, jakim jest rasizm, i wszystkich tych, którzy w imię rasizmu (…) uciekają się do przemocy, w tym Ku-Klux-Klan, zwolenników supremacji białej rasy, neonazistów i inne grupy nienawiści”.

Trump nazwał sprawców motywowanej rasowo przemocy „kryminalistami i zbirami”, dodając, że są oni „odrażający dla wszystkiego, co jest nam drogie jako Amerykanom”.

W przeciwieństwie do wielu republikanów a także prokuratora generalnego USA Jeffa Sessionsa, Donald Trump unika nazwania „aktem terroru” ataku na kontrdemonstrantów. Podczas sobotniej demonstracji białych nacjonalistów w Charlottesville samochód wjechał w kontrdemonstrantów. Zginęła 32-letnia Heather Heyer, a rannych zostało co najmniej 19 osób. Domniemany sprawca tragedii to 20-letni James Alex Fields Jr.

„Czy to było morderstwo? Czy to był terroryzm? Kierowca samochodu jest mordercą” – stwierdził we wtorek Trump.

Grupy ultraprawicowe – w tym osoby związane z rasistowską organizacją Ku Klux Klan, organizacjami białych nacjonalistów i organizacjami neofaszystowskimi – zjechały do miasteczka uniwersyteckiego Charlottesville. Ich demonstracja miała być protestem przeciw planowanemu przez władze miasta usunięciu z lokalnego parku pomnika gen. Roberta E. Lee, jednego z dowódców Konfederacji w amerykańskiej wojnie domowej (1861-1865).

Przedstawiciele ugrupowań lewicowych w odpowiedzi na protest skrajniej prawicy zorganizowali kontrdemonstrację pod hasłem Anti-Fascist Action (akcja antyfaszystowska). (PAP)

Categories: Ameryka, Polityka

Comments

  1. zza kałuży
    zza kałuży 16 sierpnia, 2017, 00:02

    Na całe dla trumpka szczęście 20-letni James Alex Fields Jr. nie jest katolikiem. Nie jest nawet chrześcijaninem!
    *
    Wystarczy popatrzeć na jego, równie przystojną jak u trumpka mordę, aby mieć całkowitą pewność, że wjeżdżając w ludzi samochodem wrzeszczał na cąłe gardło: allahu akbar!

    Reply this comment
  2. Chris
    Chris 16 sierpnia, 2017, 12:30

    Wez TY DEBILU „ZZA SRACZA” nie wynuzaj sie z tego Guwna bo smierdzisz juz nie wspominajac o kmpromitacji , szambonurku . Trzeba miec rozum w glowie I nie gnojowke zeby na jakikolwiek temat sie wypowiadac .

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*